Programming in process…
Pierwszy tydzień naszej pracy rozpoczęliśmy od znalezienia się w złym miejscu, ale o dobrym czasie. Okazało się, że podczas „introduction meeting” oprowadzający przedstawił miejsce pracy informatyków i grafików, lecz nie wspomniał o programistach. W związku z tym pojawiliśmy się nie w tym warsztacie, co trzeba. Na szczęście drogę wskazał nam Martin. Gdy dotarliśmy na miejsce, czekał już na nas Artur – nasz mentor. Mimo pomylenia sal i dotarcia na miejsce nieco później, okazało się, że nie byliśmy ostatni. Artur zapomniał, że będzie miał dwie grupy i zaczął wprowadzenie, i zapoznanie z zasadami pracowni. Po jakimś czasie weszli do sali Chorwaci. Zaczęliśmy chichotać razem z Arturem i na spokojnie rozpoczęliśmy wszystko od nowa.
Atmosfera była bardzo przyjemna, a zasady zrozumiałe i komfortowe dla obu stron. Po przedstawieniu zasad Artur poprosił nas o pokazanie naszego przeciętnego czasu spędzanego na telefonie. Rekordzista miał 13h! Natomiast najciekawiej spędzony czas miała osoba, mająca półtora godziny w budziku, a jej średni czas to 5h, nieźle.
W końcu przeszliśmy do instalacji programów, jednak zdaliśmy sobie sprawę, że nie będzie to takie proste, bo żadne z nas nie korzystało wcześniej z systemów MacOS i klawiatur oraz myszek z Apple. Największym problemem były dla nas klawiatury z niemieckim układem (qwertz), jednak na szczęście komputer był ustawiony na angielski system. Artur pozwolił nam podłączyć własny sprzęt, taki jak klawiatury, myszki czy słuchawki (zresztą sam zaproponował, że możemy słuchać muzyki aby przyjemniej się pracowało). Problemy sprawiał nam internet; wolny jak spływający ser po ziemniakach, którym straszył nas pan Guzy na spotkaniach przd wyjazdem. Android Studio z nami nie współpracowało, co spowodowało, że jeden osobnik (nie będziemy wskazywać palcem kto, jednak było to tak widoczne, że każdy z grupy wie o kogo chodzi) był bliski do defenestracji komputera przez okno. Zaczęliśmy uczyć się nowego języka (Dart Flutter), a później przeszliśmy do części praktycznej. W międzyczasie fani e-sportu podglądali co jakiś czas turniej cs’a, a jedna osoba ciągle airdropowała nam losowo napisane notatki.
Pomimo, że Chorwaci potrzebowali więcej uwagi/pomocy, Artur poświęcał uwagę również nam i sprawdzał jak nam idzie. Gdy któraś z osób miała problem z kodem, bądź nie rozumiała polecenia, Artur na spokojnie tłumaczył, jak rozwiązać problem lub próbował nas nakierować na właściwą drogę. Bardzo pozytywnie zaskoczyło nas również jego podejście, niezależnie od poziomu, który reprezentowaliśmy i etapu, na którym byliśmy, traktował nas równo i interesował się jak nam idzie. Liczyło się dla niego zaangażowanie i chęci, rozumiał też, że każdy z nas pracował w swoim własnym tempie.
Ten tydzień bardzo nam się podobał. Atmosfera była była tak, jak już wspomnieliśmy przyjemna i sporo się nauczyliśmy, nie tylko pod względem programowania, ale również pod względem obsługi sprzętu Apple. :>
Oliwia i Maks







